Już z samego rana myślałam o tym poście, ale dopiero teraz zebrałam się w sobie, żeby to napisać. Uhh, dzisiaj mam strasznie okropny dzień. Nie lubię poniedziałków. Ktoś też?
Dzisiaj za cel recenzji biorę ogiera pinto! Przy okazji, możecie w komentarzach pisać jakiego kolejnego wycofanego konia chcecie, żebym zrecenzowała. Mam ich tak dużo, że sama nie wiem od którego zacząć!
Ogier pinto nr katalogowy 13616
Dzisiaj opisywanym koniem jest ogier pinto z roku 2007, jego numer katalogowy to 13616. Kasztanowato-srokaty w nieznanym mi wzorze (gubię się w nich, uhh) przedstawiony w kłusie.
Cały model bardzo mi się podoba, bardzo lubię konie tego typu maści, ale jednak rasa nie za bardzo mi podchodzi pod gusta. No i nie ma cieniowania (albo ja jestem ślepa w moich okularach albo ma takie słabe)
Oczywiście jego oczka są niebieskie i to jest bardzo fajne.
Od razu kojarzy mi się z dzikim zachodem i kowbojami, jak w tych starych filmach. Chociaż, nie, tam nie było schleichów. Hah.
Nie mam niestety zdjęcia od strony kopyt, ale tak jak u klaczy hanowerskiej nie ma wyrzeźbionych strzałek, a szkoda.
Dzisiaj taki dziwny dosyć post, ale postaram się w kolejnej recenzji trochę więcej napisać o kolejnym modelu. Dzisiaj nie czuję się tak dobrze jak bym chciała, ale w piątek bardziej się postaram! :)
Dziękuję za przeczytanie tego postu i do kolejnego! <3
PS Jeszcze przed rokiem szkolnym mam w planach zrobić poradnik na kantar.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz